Chłodny listopadowy wieczór przy ul. Wita Stwosza w Głogowie. Siedem stopni, egipskie ciemności, wysoka wilgotność powietrza zacinającego w policzki. Krajobraz duchowy orbitujący dookoła zadumy i refleksji wciąż unoszącej się po Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym. Atmosfera pochylenia się nad sprawami ostatecznymi, a na murawie starcie czternastej z piętnastą drużyną I ligi. Sytuacja obu zespołów jeszcze nie jest na ostrzu noża, jeszcze nie decyduje o obrazie sezonu - ale jednocześnie stanowi ostatni dzwonek, by załapać się na coś więcej, niż gra o utrzymanie. A przecież mowa tu o drużynie, która w poprzednich rozgrywkach grała w Ekstraklasie, oraz o ekipie do końca bijącej się wówczas o elitę. Scenerię dla meczu 13. kolejki będzie rysował utwór Guns N’Roses ,,November Rain” - zespół, który w tych warunkach odnajdzie się lepiej, zyska pewien punkt zaczepienia na dalszą fazę jesiennego grania. We wtorek o 18:00 Arka zmierzy się na wyjeździe z Chrobrym Głogów.

Klub z Dolnego Śląska przez 16 minut wirtualnie był w Ekstraklasie - tyle trwało bowiem prowadzenie Chrobrego z Wieczystą Kraków w finale baraży. Ostatecznie pomarańczowo-czarni polegli 1:2 i musieli obejść się smakiem, ale 4. pozycja na koniec sezonu oraz tak niewielki dystans dzielący Głogowian od piłkarskiego raju to i tak potężny sukces ekipy Łukasza Becelli. Postać 48-letniego trenera jest zresztą absolutnie kluczowa dla postawy Chrobrego. Szkoleniowiec wykonuje na Dolnym Śląsku kapitalną pracę, jest znakomitym strategiem i potrafi doskonale przygotować zespół pod kątem fizyczno-motorycznym. Jeśli do tego w drużynie panuje dobra atmosfera i piłkarze mają motywację, by walczyć na murawie za dwóch, to w warunkach I ligi taka ekipa ma potężne szanse, by grać o wysokie cele. Becella nie dysponował w Głogowie wielkim budżetem, nie miał środków, by skompletować piłkarski gwiazdozbiór, natomiast umiał zaszczepić w swoich podopiecznych silny gen rywalizacji sportowej i ogromną ambicję przy jednoczesnym zachowaniu dyscypliny taktycznej. Ta mieszanka czynników sprawiła, że pomarańczowo-czarni omal nie utarli nosa grubym rybom zaplecza Ekstraklasy. W bieżącej kampanii wygląda to już słabiej, Chrobry po 12. kolejce z bilansem 3 zwycięstw, 4 remisów i 5 porażek okupuje pozycję tuż nad strefą spadkową - ale też trzeba uczciwie dodać, że w przerwie letniej nastąpiła masowa sprzedaż zawodników stanowiących szkielet wyjściowej jedenastki. Głogowianie pod wodzą Becelli w każdej chwili mogą ponownie wystrzelić i absolutnie nie należy lekceważyć tego przeciwnika. Nawet, jeśli po raz ostatni pomarańczowo-czarni wygrali 30 sierpnia - od tamtego czasu notując 3 remisy i 3 porażki (w tym wstydliwe 0:4 u siebie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki). We wtorek podopieczni Becelli będą chcieli się przełamać i złapać dobry rytm przed końcówką rundy jesiennej. W bramce Głogowian stanie Krzysztof Bąkowski. W linii obrony ustawieni zostaną prawdopodobnie Michał Kozajda, Jakub Gric, Beniamin Czajka i Mateusz Bartolewski (choć ostatnio próbowany na lewej flance był Kacper Tabiś). W środku pola Chrobrego na pozycji defensywnego pomocnika mecz rozpocznie Radosław Bąk. Obok niego, na ,,ósemce”, pojawi się prawdopodobnie autor czterech goli w tym sezonie Jakub Lis (choć nie można wykluczyć też bardziej defensywnej opcji w osobie Adriana Bukowskiego). Na skrzydłach wybiegną Kelechukwu Ibe-Torti oraz Jehor Szarabura (dwa gole i dwie asysty w tym sezonie ukraińskiego bocznego pomocnika), a Antoni Klimek na ,,dziesiątce” będzie polował na strzał z dystansu (trzeba uważać na wyszkolenie techniczne tego zawodnika) lub podanie wyprowadzające na czystą pozycję wysuniętego Sebastiana Strózika. Silne strony Chrobrego? Kontratak, fazy przejściowe, stałe fragmenty gry, dynamika skrzydłowych - przed Gdynianami z pewnością trudne wyzwanie, by zneutralizować atuty zespołu Becelli. I niech nikt nawet nie śmie pomyśleć o spacerku.

Piszemy o tym, bo w meczu ze Stalą Rzeszów drużyna po strzeleniu gola w 2. minucie uznała, że spotkanie wygra się samo, i postanowiła spędzić resztę czasu na murawie na stojąco, nie pocąc się przesadnie - najwyraźniej w obawie przed jesiennym przeziębieniem. O żenującej postawie grajków Arki w konfrontacji Pucharu Polski napisaliśmy wiele po tamtej rywalizacji. Tomasz Grzegorczyk powiedział, że Arce taka druga połowa zwyczajnie nie przystoi - zgadzamy się w pełnej rozciągłości i wyrazem miłosierdzia z naszej strony jest poprzestanie w tym momencie na przytoczeniu tamtej wypowiedzi bez dalszego komentarza. W Głogowie szkoleniowiec żółto-niebieskich będzie musiał ułożyć blok obronny bez pauzującego za kartki Serafina Szoty i kibice odetchną z ulgą, że uda się odpocząć od widoku beznadziejnego w tym sezonie stopera. Prawdopodobnie zastąpi go Javi Dominguez. Historia spotkań jest bardzo wyrównana - Arka i Chrobry wygrywały po 9 razy przy 5 remisach. W Głogowie częściej po trzy punkty sięgali jednak pomarańczowo-czarni - piłkarze z Dolnego Śląska triumfowali pięciokrotnie, Gdynianie wracali z tarczą trzy razy, a trzy mecze pozostały nierozstrzygnięte. Na stadion przy Wita Stwosza wracają we wtorek Dawid Arndt i Szymon Lewkot - może odnajdą tam także pozostawioną chyba jeszcze w poprzedniej kampanii formę? Byłym graczem Chrobrego jest też Michał Rzuchowski, ale on raczej nie ma szans na występ. Arka wyprzedza Głogowian w tym momencie w tabeli o jedną pozycję i jeden punkt - kolejnym wyrazem miłosierdzia nad grajkami z naszej strony będzie powstrzymanie się od przypominania, co to za lokaty.

,,Więc jeżeli chcesz mnie kochać, kochanie, nie powstrzymuj się - albo skończę, odchodząc w chłodny, listopadowy deszcz” - śpiewali Guns N’Roses w romantycznej, ale zarazem nostalgicznej balladzie ,,November Rain”. Amerykański zespół dotknął podobnych tonów emocjonalnych, jakie towarzyszą Arce w stosunku do I ligi po ich ponownym spotkaniu. Ten sezon miał być dla żółto-niebieskich plejadą mniejszych i większych radości, ale na pewno pięknych momentów miało być więcej, niż przeżyliśmy dotychczas. Nie pomogło zwolnienie Marka Jarolima, nie pomogła poprzednia wydłużona przerwa na reprezentację, mimo że, jak pojawia się w piosence, ,,czasami potrzebuję trochę czasu dla siebie, czasami potrzebuję trochę czasu sam ze sobą. Każdy potrzebuje nieco czasu dla siebie - czyż nie wiesz, że potrzebujesz trochę czasu w samotności?”. Pozostał chłodny, listopadowy deszcz. W Głogowie trzeba jednak zaliczyć drugą wyjazdową wygraną w tym sezonie i pozwolić sobie na nowe otwarcie, by nareszcie ruszyć z kopyta w kierunku serii zwycięstw na koniec rundy jesiennej. W końcu, jak śpiewają Guns N’Roses, ,,więc nie przejmuj się ciemnością - wciąż możemy znaleźć sposób, bo nic nie trwa wiecznie, nawet zimny, listopadowy deszcz”. Sialalalalalala, Arka, Gdynia, sialalalalala, MZKS!